Matthew Foster, Public domain, via Wikimedia Commons
Polska wydaje dziś na obronność pieniądze, które jeszcze kilkanaście lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić. Kupujemy amerykańskie samoloty i śmigłowce, koreańskie czołgi i armatohaubice, rozbudowujemy systemy obrony powietrznej. W 2026 roku planowane wydatki na ten cel przekraczają 200 mld zł.1 To niemal 5% naszego PKB. Skala tych wydatków jest ogromna, ale kiedy przyglądam się kolejnym kontraktom, coraz częściej zastanawiam się nie tylko nad tym jak bardzo zwiększą one nasze bezpieczeństwo, lecz również nad tym, co pozostanie po nich w polskiej gospodarce.
Oczywiście Polska musi wzmacniać swoje siły zbrojne. Rosyjska agresja na Ukrainę przypomniała Europie, że wojna nie jest wyłącznie problemem odległych regionów świata. Przez lata wiele państw europejskich ograniczało wydatki wojskowe wychodząc z założenia, że bezpieczeństwo jest czymś niemal oczywistym. Dzisiaj za te zaniedbania trzeba płacić, często znacznie więcej niż kosztowałoby systematyczne rozwijanie potencjału obronnego.
Niepokoi mnie jednak coś innego. W debacie publicznej niemal każda informacja o zakupie kolejnych czołgów, samolotów czy śmigłowców przedstawiana jest jako sukces. Politycy chętnie fotografują się przy podpisywaniu wielomiliardowych kontraktów, a w mediach dominują informacje o liczbie zamówionych maszyn i ich możliwościach. Znacznie rzadziej słyszymy, ile z tych pieniędzy pozostanie w Polsce, jakie kompetencje zdobędą nasze przedsiębiorstwa i kto będzie zarabiał na utrzymaniu tego sprzętu przez następne kilkadziesiąt lat.
A przecież bezpieczeństwo państwa nie kończy się na liczbie posiadanych czołgów, znaczenie ma również zdolność do ich utrzymania, naprawiania, modernizowania i zapewnienia ciągłości dostaw. Właśnie dlatego uważam, że powinniśmy zacząć patrzeć na modernizację armii także przez pryzmat geoekonomii.
Kupujemy sprzęt, ale kto zarabia na jego utrzymaniu?

Wydatki kapitałowe na sprzęt wojskowy, na podstawie danych MFW
Według szacunków przytoczonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, w kwietniu 2026 roku około 80% polskich inwestycji obronnych w analizowanym okresie pochodziło z importu.2 To oczywiście nie oznacza, że wszystkie te pieniądze zostały wydane niepotrzebnie. Polska potrzebuje nowoczesnego uzbrojenia, a nasz przemysł nie jest obecnie w stanie samodzielnie zaspokoić wszystkich potrzeb wojska. Trudno również oczekiwać, że w ciągu kilku lat opracujemy własny odpowiednik amerykańskiego F-35 czy systemu Patriot.
Problem polega na tym, że kupując gotowy produkt za granicą, często kupujemy również wieloletnią zależność od jego producenta. Dobrym przykładem jest zakup 96 śmigłowców AH-64E Apache za około 10 mld dolarów.3
Zwróciłbym jednak uwagę na kwestię, która w publicznej dyskusji pojawia się zdecydowanie zbyt rzadko. Cena zakupu to tylko część kosztów, jakie państwo ponosi przez cały okres użytkowania uzbrojenia. Dochodzą do tego wydatki na szkolenie personelu, części zamienne, przeglądy techniczne, naprawy, modernizacje oraz utrzymanie infrastruktury. W przypadku zaawansowanych systemów wojskowych mogą one wielokrotnie przewyższać początkową wartość kontraktu.
Przykładowo zakup uzbrojenia za 10 mld dolarów może stanowić zaledwie około 20% wszystkich wydatków związanych z jego wieloletnim użytkowaniem. Pozostałe 80% to koszty eksploatacji, serwisu, napraw i modernizacji. Do kosztów utrzymania zakupionego sprzętu dochodzi jeszcze kwestia spłaty zadłużenia. W najbliższych latach coraz większą część budżetu obronnego może pochłaniać spłata pożyczek zaciąganych na zakup uzbrojenia. Jeżeli zobowiązania te będą regulowane ze środków MON, ograniczą pieniądze dostępne na szkolenie żołnierzy, utrzymanie sprzętu i dalszą modernizację armii. W efekcie wysokie wydatki na obronność, wyrażone jako procent PKB, nie muszą oznaczać równie dużych środków na bieżące potrzeby wojska.

Nicky Boogaard from Hardinxveld-Giessendam, Netherlands, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons
I właśnie tutaj pojawia się pytanie: dlaczego przez następne trzydzieści czy czterdzieści lat tak duża część pieniędzy przeznaczanych na utrzymanie kupowanego uzbrojenia miałaby trafiać do zagranicznych przedsiębiorstw, skoro przynajmniej część tych prac moglibyśmy wykonywać w Polsce?
W przypadku Apache udało się wynegocjować serwisowanie silników w Polsce.4 Wolałbym jednak, aby podobne rozwiązania były jednym z podstawowych warunków dużych kontraktów, a nie dodatkiem, o który zabiegamy przy kolejnych zakupach.Warto dodać, że po dostarczeniu wszystkich zamówionych maszyn Polska będzie drugim co do wielkości użytkownikiem Apache na świecie i największym poza Stanami Zjednoczonymi.
Korea Południowa. Dlaczego nie mielibyśmy pójść podobną drogą?
W dyskusji o tym, jak wydatki obronne mogą wspierać polską gospodarkę, warto przyjrzeć się Korei Południowej. Jej przykład pokazuje, jak konsekwentna polityka przemysłowa może rozwijać krajowe zdolności produkcyjne.
Jeszcze w latach 60. i 70. Korea Południowa była państwem znacznie biedniejszym niż dzisiaj, silnie uzależnionym od amerykańskiej pomocy wojskowej i zagranicznych technologii.5 Jej przemysł dopiero się rozwijał, a produkcja bardziej zaawansowanego uzbrojenia pozostawała poza możliwościami krajowych przedsiębiorstw.

권순삼, 국방시민연대 (Defense Citizen Network), CC BY-SA 2.0 KR, via Wikimedia Commons
Koreańczycy nie uznali jednak, że skoro Amerykanie dysponują lepszą technologią, to najrozsądniej będzie kupować od nich gotowe produkty przez kolejne dziesięciolecia. Zaczęli budować własne kompetencje. Początkowo korzystali z licencji i zagranicznego doświadczenia, później rozwijali własne konstrukcje, inwestowali w badania i stopniowo zwiększali udział krajowego przemysłu w produkcji.
Dzisiaj koreańskie czołgi K2, armatohaubice K9 czy samoloty FA-50 trafiają do odbiorców na całym świecie. Co ciekawe, jednym z największych klientów Korei Południowej stała się Polska. W pewnym sensie kupujemy więc uzbrojenie od państwa, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu samo musiało uczyć się produkcji nowoczesnego sprzętu od bardziej rozwiniętych partnerów.
Jeszcze ciekawszy jest program samolotu KF-21 Boramae. Koreańczycy podjęli się opracowania nowoczesnego samolotu bojowego, choć nie dysponowali wszystkimi niezbędnymi technologiami. Nadal korzystają z zagranicznych komponentów, w tym amerykańskich silników, ale zdobyli kompetencje pozwalające projektować i integrować niezwykle zaawansowane systemy lotnicze.
Podam jeszcze przykład koreańskiej energetyki jądrowej. Korea Południowa rozpoczynała rozwój tego sektora od importu technologii i współpracy z zagranicznymi przedsiębiorstwami. Z czasem zbudowała własne zaplecze projektowe, produkcyjne i naukowe. W 2009 roku koreańskie konsorcjum zdobyło kontrakt na budowę czterech reaktorów APR1400 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.6 Wszystkie jednostki elektrowni Barakah rozpoczęły komercyjną eksploatację do 2024 roku.

Wikiemirati, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons
To dla mnie jeden z najlepszych przykładów tego, jak powinna wyglądać długofalowa polityka przemysłowa. Państwo, które początkowo kupowało zagraniczne technologie, po kilku dekadach zaczęło eksportować własne rozwiązania, usługi inżynierskie i wieloletnie wsparcie techniczne.
Oczywiście koreański sukces nie jest wyłącznie zasługą polityki państwa. Ogromne znaczenie miały również prywatne przedsiębiorstwa, inwestycje w edukację, rozwój eksportu i dostęp do rynków zagranicznych. Nie można też pomijać kosztów tego modelu, w tym silnej koncentracji gospodarki wokół wielkich grup przemysłowych.
Mimo tych zastrzeżeń trudno nie dostrzec zasadniczej różnicy w podejściu do rozwoju. Koreańczycy przez dziesięciolecia traktowali import technologii jako etap budowania własnych możliwości, a nie rozwiązanie docelowe.
I właśnie takiego myślenia brakuje mi czasami w polskiej debacie o wielkich inwestycjach.
Nie zaczynamy przecież od zera
Nie chciałbym jednak, aby powstało wrażenie, że Polska nie ma własnych osiągnięć przemysłowych. Mamy przedsiębiorstwa i inżynierów zdolnych do opracowywania zaawansowanych rozwiązań. Problem polega raczej na tym, czy potrafimy zapewnić im warunki do systematycznego rozwoju.
Dobrym przykładem jest bojowy wóz piechoty Borsuk, opracowany przez konsorcjum pod przewodnictwem Huty Stalowa Wola. To pojazd przeznaczony do transportu żołnierzy i wspierania ich w walce, wyposażony w opracowaną w Polsce bezzałogową wieżę ZSSW-30 z armatą kalibru 30 mm i wyrzutnią przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike. W marcu 2025 roku podpisano umowę na dostawę pierwszych 111 pojazdów o wartości około 6,57 mld zł brutto.⁷
Znaczenie Borsuka wykracza jednak poza wymianę przestarzałych BWP-1. Realizując ten program, polskie przedsiębiorstwa rozwijają umiejętności projektowania, produkcji i łączenia poszczególnych systemów w gotowy pojazd. Budują również zaplecze do jego napraw i modernizacji. Zdobyte doświadczenie może pomóc w opracowywaniu kolejnych konstrukcji, a możliwość rozwijania sprzętu w kraju daje nam większy wpływ na jego przyszłość.
Oczywiście Borsuk wykorzystuje również zagraniczne komponenty. Własna konstrukcja nie oznacza, że każda część musi powstawać w Polsce. Istotne jest to, aby krajowy przemysł potrafił ją produkować, utrzymywać i dalej rozwijać. Nie ma gwarancji, że każdy taki projekt okaże się sukcesem gospodarczym, ale bez podejmowania podobnych przedsięwzięć trudno zbudować przemysł zdolny do konkurowania na międzynarodowych rynkach.
Przykład Pioruna pokazuje natomiast, że polskie uzbrojenie może zdobywać również zagranicznych odbiorców. Ten przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy, produkowany przez zakłady MESKO w Skarżysku-Kamiennej, został zamówiony między innymi przez Estonię, Łotwę i Norwegię. Wspólna umowa ramowa z sierpnia 2026 roku przewiduje również dostawy dla Litwy. To konkretny przykład korzyści z rozwijania własnych technologii: powstaje sprzęt potrzebny polskiej armii, a krajowe przedsiębiorstwa zdobywają zamówienia eksportowe i środki na dalszy rozwój.
Inaczej wygląda sytuacja z koreańskimi czołgami K2. W sierpniu 2025 roku Polska podpisała kolejną umowę na 180 pojazdów, przewidującą między innymi produkcję 61 czołgów w konfiguracji K2PL w zakładach Bumar-Łabędy.7
To niewątpliwie szansa dla polskiego przemysłu, ale jej rzeczywiste znaczenie będzie można ocenić dopiero wtedy, gdy zobaczymy, jakie kompetencje pozostaną w kraju. Sam montaż zagranicznej konstrukcji nie jest przecież tym samym co zdolność do jej samodzielnego rozwijania.
Warto postawić sobie pytanie, czy za kilkanaście lat polskie przedsiębiorstwa będą potrafiły nie tylko produkować i serwisować czołgi K2, ale również projektować do nich kolejne ulepszenia, rozwijać własne podzespoły i oferować usługi zagranicznym odbiorcom.
Transfer technologii ma swoje ograniczenia, a zagraniczni producenci niechętnie przekazują rozwiązania, które stanowią podstawę ich przewagi konkurencyjnej. Właśnie dlatego negocjowanie takich warunków wymaga odpowiedniej strategii, a nie tylko pieniędzy.
Przy tej okazji warto spojrzeć również na doświadczenia Turcji i Szwecji. Turcja przez lata korzystała z zagranicznego uzbrojenia, ale konsekwentnie rozwijała własny przemysł lotniczy i elektroniczny. Dzisiaj tureckie przedsiębiorstwa eksportują systemy bezzałogowe, a kraj realizuje ambitny program samolotu bojowego KAAN.
Szwecja z kolei pokazuje, że nawet państwo o stosunkowo niewielkiej liczbie ludności może utrzymywać zaawansowany przemysł obronny. Samoloty Gripen są tego dobrym przykładem. Szwedzi nie produkują wszystkich komponentów samodzielnie, ale zachowali istotne kompetencje projektowe i technologiczne.

Stefan Kalm / Flygvapenmuseum (Swedish Air Force Museum), CC BY 4.0, via Wikimedia Commons
Te przykłady pokazują, że nie istnieje jeden uniwersalny model rozwoju przemysłu. Nie musimy kopiować Korei Południowej, Turcji czy Szwecji. Powinniśmy natomiast wyciągać wnioski z ich doświadczeń i dostosować je do polskich możliwości.
Potrzebujemy polityki przemysłowej, a nie kolejnych deklaracji
Od dłuższego czasu mam wrażenie, że w Europie wraca myślenie o gospodarce, które przez kilka dekad pozostawało na dalszym planie. Państwa coraz częściej traktują przemysł jako element bezpieczeństwa narodowego, a nie wyłącznie jako źródło miejsc pracy i wpływów podatkowych.
Nie jest to nowa koncepcja. Już w XIX wieku Friedrich List podkreślał, że rozwój państwa zależy także od budowania własnych zdolności produkcyjnych i technologicznych. Właśnie zabieram się do lektury jego „Narodowego systemu ekonomii politycznej”, niedawno wydanego po polsku.8
Oczywiście nie wszystkie rozwiązania proponowane w XIX wieku można bezpośrednio przenieść do współczesności. Jednak sama idea rozwijania krajowego potencjału przemysłowego wydaje mi się dzisiaj wyjątkowo aktualna.
Widzimy przecież, że Stany Zjednoczone, Chiny i coraz częściej również państwa europejskie wspierają strategiczne sektory gospodarki. Rywalizacja o półprzewodniki, technologie energetyczne czy przemysł obronny pokazuje, że państwa nie chcą pozostawiać wszystkich decyzji wyłącznie mechanizmom rynkowym.
Nie oznacza to, że Polska powinna dotować każdy projekt tylko dlatego, że jest realizowany przez krajowe przedsiębiorstwo. Takie podejście mogłoby prowadzić do marnowania pieniędzy i utrzymywania nieefektywnych zakładów. Uważam jednak, że równie dużym błędem byłoby rezygnowanie z rozwoju własnych technologii tylko dlatego, że dzisiaj łatwiej i szybciej można kupić gotowy produkt za granicą.
Największym problemem pozostaje moim zdaniem brak odpowiednio długiej perspektywy. Rozwój przemysłu obronnego czy energetyki jądrowej wymaga planowania na dwadzieścia, trzydzieści, a czasami nawet czterdzieści lat. Tymczasem polska polityka często koncentruje się na perspektywie jednej kadencji.
Przedsiębiorstwa potrzebują stabilnych zamówień, przewidywalnych zasad współpracy i pewności, że inwestycje w ludzi oraz technologie będą miały ekonomiczne uzasadnienie. Bez tego trudno oczekiwać, że podejmą ryzyko związane z rozwijaniem nowych produktów.
Nie chodzi przy tym o stworzenie gospodarki całkowicie niezależnej od zagranicy. We współczesnym świecie byłoby to praktycznie niemożliwe. Chodzi raczej o to, abyśmy w wybranych dziedzinach potrafili rozwijać własne kompetencje i nie pozostawali wyłącznie odbiorcą cudzych technologii.
Jaką Polskę chcemy zobaczyć za trzydzieści lat?
Polska musi wzmacniać armię i nadrabiać wieloletnie zaniedbania. Oczywiście nie możemy czekać, aż krajowy przemysł opracuje wszystkie potrzebne systemy wojskowe. Zakupy za granicą pozostaną więc częścią modernizacji sił zbrojnych, szczególnie tam, gdzie liczy się szybkie zwiększenie zdolności obronnych.
Powinniśmy jednak stawiać większe wymagania dotyczące udziału polskiego przemysłu w tych kontraktach. Przy tak dużych wydatkach warto zabiegać o konkretne możliwości: produkcję części w Polsce, samodzielne naprawy, udział w modernizacjach i rozwijaniu kolejnych generacji sprzętu. To od zakresu tych prac zależy, jakie kompetencje pozostaną w kraju na długo po zakończeniu dostaw.
Borsuk i Piorun pokazują, że mamy na czym budować. Chciałbym, abyśmy za dwadzieścia czy trzydzieści lat mogli powiedzieć, że dzisiejsze wydatki pomogły nam zbudować zarówno silniejszą armię, jak i przemysł zdolny ją wspierać. W warunkach wojny własne zakłady produkujące uzbrojenie, amunicję i części zamienne oraz naprawiające uszkodzony sprzęt mają szczególne znaczenie. Pozwalają ograniczyć zależność od dostaw, które muszą pokonać tysiące kilometrów, oraz od decyzji innych państw o zgodzie na ich wysłanie. Bo nasze bezpieczeństwo zależy również od tego, jak szybko potrafimy uzupełnić straty i przywrócić sprzęt do walki.
Przy przygotowaniu tekstu autor korzystał pomocniczo z narzędzi sztucznej inteligencji w zakresie redakcji językowej i porządkowania treści. Za ostateczną treść i przedstawione wnioski odpowiada autor.
- https://bankbiznes.pl/polska-wydaje-rekordowe-5-pkb-na-obronnosc-co-i-za-ile-kupujemy-w-2026-roku/ ↩︎
- https://www.imf.org/-/media/files/publications/weo/2026/april/english/ch2.pdf ↩︎
- https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/43823?t=Apache-e-nadlatuja ↩︎
- https://www.money.pl/gospodarka/polska-ma-naprawiac-silniki-apache-to-wysoko-postawiona-poprzeczka-7340673096960032a.html ↩︎
- https://obserwatorgospodarczy.pl/2023/03/13/cud-nad-rzeka-han-czyli-jak-korea-dokonala-najwiekszego-skoku-gospodarczego-w-dziejach/ ↩︎
- https://nuclear.pl/wiadomosci,news,24090701,0,0.html ↩︎
- https://www.gov.pl/web/obrona-narodowa/umowa-podpisana-potezne-wzmocnienie-wojsk-pancernych—180-czolgow-k2-trafi-do-armii ↩︎
- https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5222357/narodowy-system-ekonomii-politycznej-jak-powstaja-potegi-gospodarcze ↩︎


Skomentuj