Rafał Martyniak Blog

Geopolityka – Strategia – Układ sił


Koniec niemieckiego cudu gospodarczego?

W dzisiejszym wpisie sprawdzimy co słychać u naszego zachodniego sąsiada. Niemcy przez lata korzystały z wyjątkowo komfortowego układu geopolitycznego. Tania energia płynęła z Rosji, ogromny rynek zbytu zapewniały Chiny, a bezpieczeństwo gwarantowały Stany Zjednoczone. W mojej ocenie ten model pozwolił zbudować największą gospodarkę Europy i jedną z najważniejszych potęg przemysłowych świata zachodniego.

Problem polega na tym, że wszystkie te trzy filary zaczynają dziś pękać jednocześnie. Wojna na Ukrainie zakończyła erę taniego rosyjskiego gazu, Chiny z partnera handlowego stają się coraz groźniejszym konkurentem, a globalizacja wyraźnie zwalnia. Mam wrażenie, że Niemcy wchodzą w okres jednego z największych testów gospodarczych od czasu zjednoczenia kraju.

Po zakończeniu zimnej wojny Niemcy świadomie zaczęły budować model gospodarczy oparty na współpracy energetycznej z Rosją. Już w latach 90. uznano, że dostęp do tanich surowców może być fundamentem konkurencyjności przemysłu. Była to kontynuacja polityki „Wandel durch Handel”, czyli przekonania, że handel będzie stabilizował relacje polityczne, nawet z autorytarnymi reżimami.1

Szczególnie istotny był tutaj gaz ziemny. Niemiecki przemysł oparty na energochłonnych sektorach, takich jak chemia, hutnictwo czy motoryzacja w dużej mierze uzależnił swoją konkurencyjność od taniej energii. Przykładem może być BASF, który w dużym stopniu budował swoją pozycję właśnie dzięki dostępowi do relatywnie taniego gazu.

Przełomowym momentem była budowa Nord Stream.2 Oficjalnie był to projekt biznesowy, ale uważam, że jego znaczenie geopolityczne było ogromne. Gazociąg połączył Rosję bezpośrednio z Niemcami, omijając Europę Środkowo-Wschodnią. Dawało to Rosji większe możliwości wpływu, a Niemcom zapewniało jeszcze tańszą energię.

Szczególnie kontrowersyjna wydaje się rola Gerharda Schrödera, który po odejściu z urzędu związał się z rosyjskimi spółkami energetycznymi. W oczach krytyków stał się wręcz symbolem politycznej ślepoty niemieckich elit wobec Kremla i podporządkowania strategicznych interesów państwa krótkoterminowym korzyściom gospodarczym.

Jeszcze bardziej problematyczna była decyzja o budowie Nord Stream 23. Szczególnie niepokojące było to, że projekt forsowano już po aneksji Krymu w 2014 roku. Trudno było wtedy nie dostrzegać politycznego wymiaru tej inwestycji.

Wszystko zmieniło się w 2022 roku. Rosyjska inwazja na Ukrainę w praktyce zakończyła dotychczasowy model gospodarczy Niemiec. Dostawy gazu zostały ograniczone, ceny energii gwałtownie wzrosły, a przemysł znalazł się w bardzo trudnej sytuacji.

Najbardziej ucierpiały energochłonne sektory. Szczególnie widoczne jest to w chemii, hutnictwie i motoryzacji. Firmy, które wcześniej korzystały z niskich kosztów energii, zaczęły tracić konkurencyjność wobec USA i Azji.

Coraz częściej widać konkretne reakcje dużych niemieckich koncernów. BASF ogłosił program cięć kosztów i ograniczania działalności w Europie,4 a jednocześnie mocno inwestuje w nowe zakłady w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Firma tłumaczyła to między innymi wysokimi kosztami energii w Niemczech. Z kolei Volkswagen coraz częściej ostrzega przed rosnącą presją kosztową i słabszą konkurencyjnością europejskich fabryk wobec Chin oraz USA.5 Pojawiały się nawet dyskusje o możliwym zamykaniu części zakładów i programach oszczędnościowych. Równie trudna sytuacja dotyczy Thyssenkrupp, który od lat zmaga się z problemami w sektorze stalowym i restrukturyzacją działalności.6

Problemy nie dotyczą już jednak wyłącznie największych marek. Coraz mocniej odczuwają je także średnie, będące fundamentem tamtejszej gospodarki. Wysokie ceny energii, droższe finansowanie i słabszy popyt zaczynają uderzać również w przedsiębiorstwa, które wcześniej uchodziły za wyjątkowo stabilne.

Szczególnie niepokojące jest to, że część firm coraz poważniej rozważa przenoszenie inwestycji poza Europę, przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych. Przykładem może być rosnące zainteresowanie amerykańskim rynkiem po wejściu w życie programu Inflation Reduction Act,7 który oferuje ogromne subsydia dla przemysłu i zielonych technologii. W połączeniu z dużo tańszą energią sprawia to, że USA stają się dla wielu firm znacznie bardziej atrakcyjnym miejscem do inwestowania niż Niemcy. Coraz więcej wskazuje na to, że Niemcy mierzą się dziś nie tylko z chwilowym spowolnieniem, ale z głębszym kryzysem swojego modelu przemysłowego.

Równolegle pojawia się drugi problem, a mianowicie Chiny. Przez lata były one dla niemieckich koncernów nie tylko ogromnym rynkiem zbytu, ale wręcz jednym z filarów całego modelu wzrostu. W przypadku BMW i Mercedesa chiński rynek odpowiadał za około jedną piątą, a później nawet jedną czwartą globalnej sprzedaży.8

Najbardziej widać to w motoryzacji. Chińskie firmy, takie jak BYD czy Geely, bardzo szybko nadrabiają dystans technologiczny, szczególnie w segmencie aut elektrycznych. Mają przy tym przewagę kosztową, wsparcie państwa i ogromną skalę produkcji. Co więcej, ich rozwój nie wziął się z próżni, przez lata chiński model opierał się na modelu joint venture, który dawał zagranicznym firmom dostęp do rynku, ale jednocześnie sprzyjał transferowi technologii i stopniowemu wzmacnianiu lokalnych partnerów.

W praktyce oznaczało to, że niemieckie koncerny same pomagały budować swoją przyszłą konkurencję. Przez lata było to niezwykle opłacalne, ogromny rynek chiński zapewniał wysoką sprzedaż i świetne marże, więc większość firm ignorowała długoterminowe zagrożenia. Problem w tym, że wraz z kapitałem do Chin trafiały również technologie, know-how i doświadczenie przemysłowe. Dziś efekty tej „strategii” są coraz bardziej widoczne. Chińskie firmy motoryzacyjne nie tylko zdominowały własny rynek, ale coraz agresywniej wchodzą również do Europy, odbierając klientów markom, które jeszcze niedawno same pomagały im się rozwijać.

W rezultacie kraj znalazł się w wyjątkowo trudnym położeniu, z jednej strony słabnie tradycyjny model wzrostu, z drugiej rośnie presja na najważniejszych rynkach eksportowych. I dlatego coraz trudniej traktować to jako cykliczne spowolnienie. Coraz bardziej wygląda to na początek głębszego, strukturalnego kryzysu niemieckiego modelu gospodarczego.

Trzecim filarem była globalizacja, a dokładniej świat oparty na względnie wolnym handlu, stabilnych łańcuchach dostaw i rosnącym popycie na niemiecki eksport. W mojej ocenie właśnie ten model pozwolił Niemcom stać się jedną z największych potęg eksportowych świata. Niemiecka gospodarka przez dekady korzystała na tym, że kolejne rynki otwierały się na handel, koszty transportu pozostawały niskie, a firmy mogły produkować tam, gdzie było najtaniej i sprzedawać praktycznie na całym świecie.

Szczególnie ważna była tutaj rosnąca integracja gospodarki światowej po zakończeniu zimnej wojny. Niemcy stały się jednym z największych beneficjentów globalizacji, ponieważ ich model opierał się na eksporcie wysoko przetworzonych produktów: samochodów, maszyn, chemii czy urządzeń przemysłowych. W praktyce oznaczało to ogromne uzależnienie od stabilności handlu międzynarodowego i sprawnego funkcjonowania globalnych łańcuchów dostaw.

Problem w tym, że ten świat zaczyna się zmieniać. Globalizacja wyraźnie zwalnia, o czym pisałem już we wcześniejszym wpisach, a coraz większą rolę zaczyna odgrywać geopolityka. Wojna handlowa między USA a Chinami, pandemia COVID-19, wojna na Ukrainie czy napięcia wokół Tajwanu pokazały, że państwa coraz częściej myślą już nie tylko o gospodarce, ale też o własnym bezpieczeństwie.

Coraz częściej pojawiają się pojęcia takie jak „friendshoring”, „nearshoring” czy „de-risking”. Firmy próbują skracać łańcuchy dostaw, przenosić produkcję bliżej własnych rynków i ograniczać zależność od potencjalnie wrogich państw. W mojej opinii to bardzo niekorzystna zmiana dla Niemiec, ponieważ niemiecki model gospodarczy był wręcz stworzony pod epokę głębokiej globalizacji.

Dodatkowym problemem staje się coraz bardziej agresywna polityka ochrony własnego rynku. Stany Zjednoczone wspierają własny przemysł gigantycznymi programami subsydiów, czego symbolem jest Inflation Reduction Act. Chiny z kolei od dawna prowadzą aktywną politykę wspierania własnych firm i budowy dominacji technologicznej. W efekcie świat coraz mniej przypomina wolny rynek, a coraz bardziej rywalizację wielkich bloków gospodarczych.

Podsumowując, Niemcy znalazły się dziś w wyjątkowo trudnym momencie. Przez lata ich gospodarka rozwijała się dzięki taniej energii z Rosji, globalizacji oraz ogromnemu eksportowi na światowe rynki. Problem polega jednak na tym, że wszystkie te fundamenty zaczynają się chwiać jednocześnie.

Rosnące koszty energii, coraz silniejsza konkurencja Chin oraz narastające napięcia geopolityczne sprawiają, że niemiecki model gospodarczy przestaje działać tak skutecznie jak dawniej. Świat staje się mniej stabilny, handel bardziej ograniczony, a ryzyko dla przemysłu wyraźnie rośnie.

To ważne również z perspektywy Polski. Niemcy są naszym największym partnerem handlowym, dlatego problemy ich gospodarki mogą uderzać także w polskie firmy, eksport czy rynek pracy. Spowolnienie za Odrą często oznacza słabszy popyt na produkty z Polski i większą niepewność w całym regionie. Z drugiej strony pojawia się też szansa dla części polskich przedsiębiorstw, które będą próbowały przejąć część produkcji i inwestycji uciekających z Niemiec. Nie jest to jednak nic pewnego, ponieważ konkurencja w regionie pozostaje duża, a sama Polska również zmaga się z wysokimi kosztami energii i innymi problemami.

W mojej ocenie obecna sytuacja nie wygląda już na zwykłe spowolnienie gospodarcze. Coraz bardziej przypomina moment, w którym kończy się model, na którym Niemcy budowały swoją potęgę przez ostatnie dekady. To proces, który może mieć ogromne konsekwencje dla całej Europy.

Jednocześnie nie oznacza to, że Niemcy są skazane na trwały kryzys. Nadal pozostają jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie gospodarek świata, posiadają silny przemysł, kapitał i ogromne know-how. Pytanie brzmi jednak, czy będą w stanie zbudować nowy model wzrostu po utracie taniej energii z Rosji i osłabieniu relacji gospodarczych z Chinami.

Nie wykluczam również, że po zakończeniu wojny na Ukrainie część niemieckiego biznesu będzie dążyła do odbudowy relacji gospodarczych z Rosją. Przez lata tani rosyjski gaz był jednym z fundamentów konkurencyjności niemieckiej gospodarki, dlatego presja na powrót do współpracy będzie bardzo duża. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Jeśli ktoś chce lepiej zrozumieć źródła problemów niemieckiej gospodarki, to ze swojej strony mogę polecić książkę „Kaputt. Koniec niemieckiego cudu gospodarczego” autorstwa Wolfgang Münchau. To bardzo ciekawa analiza pokazująca, dlaczego niemiecki model gospodarczy zaczął się wyczerpywać i z jakimi wyzwaniami Niemcy będą musiały zmierzyć się w najbliższych latach.

  1. https://www.jamelsaadaoui.com/the-wandel-durch-handel-era-is-now-finished-for-germany/ ↩︎
  2. https://corruptiondata.eu/the-nord-stream-case-study-a-deep-dive-into-energy-geopolitics-and-infrastructure/ ↩︎
  3. https://czasopisma.isppan.waw.pl/sm/article/view/216 ↩︎
  4. https://harici.com.tr/en/basf-accelerates-cost-cutting-and-layoffs-as-2026-outlook-remains-cautious/ ↩︎
  5. https://www.reuters.com/business/volkswagen-reports-profit-decline-first-quarter-2026-04-30/ ↩︎
  6. https://www.dw.com/en/german-steel-giant-thyssenkrupp-to-slash-11000-jobs/a-70880227 ↩︎
  7. https://www.irs.gov/inflation-reduction-act-of-2022 ↩︎
  8. https://www.dailysabah.com/business/automotive/bmw-quarterly-profits-hit-by-china-competition-tariffs ↩︎

Odkryj więcej z Rafał Martyniak Blog

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



2 odpowiedzi na “Koniec niemieckiego cudu gospodarczego?”

  1. Problem energetyczny jest wbrew pozorom dość łatwo naprawialny, ale przywiązanie niemieckich elit do denuklearyzacji i upadłej Eneriewende jest wprost niesamowite. Realnym problemem jest przejście demograficzne i uzależnienie od eksportu ale nie demonizowałbym jednak skali tego kryzysu. Niemcy wciąż są absolutnym powerhouse jeśli chodzi o produkcje i USA zmuszone są niekiedy ugiąć karku (np. ostatnio produkcja rakiet do systemów Patriot). Większym problemem jest demografia i wychodzenie z rynku pracy pokolenia cudu gospodarczego.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz rację, odejście Niemiec od atomu i dalsze przywiązanie do Energiewende jest zadziwiające, szczególnie przy obecnych kosztach energii. A jeśli chodzi o demografię, to oczywiście problem dotyczy dziś praktycznie całej Europy.

      Polubienie

Dodaj komentarz