Rafał Martyniak Blog

Geopolityka – Strategia – Układ sił


Stary porządek nie wróci. Przemyślenia po Davos 2026

Kurz po spotkaniu w Davos już opadł, dlatego postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami po tegorocznym forum. Moim zdaniem było to najważniejsze spotkanie w ramach World Economic Forum od wielu lat i w tym wpisie wyjaśnię, dlaczego tak uważam.

Zanim przejdę do analizy, warto cofnąć się o kilka dekad i odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czym właściwie jest Davos i jak zaczęła się historia tego wydarzenia?

Szczyt w Davos nie od początku był miejscem, gdzie spotykają się najważniejsi politycy świata. Kiedy ponad 50 lat temu Klaus Schwab zorganizował pierwsze spotkanie, chodziło głównie o rozmowy menedżerów o tym, jak lepiej zarządzać firmami. Dopiero z czasem konferencja zaczęła przyciągać także polityków i zyskała znaczenie międzynarodowe.1

W latach 70. głośno było o dyskusji wokół raportu, który ostrzegał przed nadmiernym eksploatowaniem zasobów Ziemi. Później Davos stało się miejscem spotkań liderów państw. W 1988 r. rozmowa przedstawicieli Grecji i Turcji pomogła zmniejszyć napięcia między tymi krajami.2

Po kryzysie finansowym w Azji pod koniec lat 90. w Davos coraz częściej mówiono o potrzebie zmian w światowym systemie finansowym. Niedługo później powstała grupa G203 (to grupa, do której aktualnie aspiruje Polska), która miała włączyć do rozmów największe gospodarki rozwinięte i rozwijające się.

Choć w Davos nie zapadają formalne decyzje, to właśnie tam często zaczynają się rozmowy, które później wpływają na politykę i gospodarkę na całym świecie. Tak było również w tym roku, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń, jak atak USA na Iran.

Choć sam nie jestem wielkim fanem tego szczytu, to tegoroczny wyjątkowo przykuł moją uwagę. Wielu komentatorów czekało głównie na to, co powie Donald Trump, ale według mnie prawdziwą gwiazdą został premier Kanady, Mark Carney. Sam premier Kanady jest postacią bardzo interesującą, nie jest zwykłym politykiem, nazwałbym go raczej technokratą. To kanadyjski ekonomista i były bankier centralny, który zdobył międzynarodową renomę jako prezes Bank of Canada w czasie kryzysu finansowego 2008 roku, a następnie jako szef Bank of England, pierwszy nie-Brytyjczyk na tym stanowisku.

W swoim przemówieniu „Świat po pęknięciu” postawił sprawę jasno: stary porządek światowy właśnie się kończy.

„Powiem wprost: jesteśmy w trakcie pęknięcia, nie w okresie przejściowym” – mówił Carney.

Świat oparty na zasadach i instytucjach międzynarodowych przestaje działać tak, jak obiecywano. Coraz częściej to nie reguły decydują o relacjach między państwami, lecz siła.

„Ostatnio wielkie mocarstwa zaczęły używać integracji gospodarczej jak broni. Cła jako dźwigni. Infrastruktury finansowej jako narzędzia przymusu”. Wielkie mocarstwa używają handlu, finansów czy łańcuchów dostaw jak narzędzi nacisku. Integracja gospodarcza, która miała wszystkim przynosić korzyści, stała się często źródłem zależności i presji. Ostatni atak USA na Iran to kolejny na to dowód: zamiast debat w ONZ czy sankcji zgodnych z rezolucjami Rady Bezpieczeństwa, Waszyngton zdecydował się działać sam, zamiast szukać decyzji w instytucjach międzynarodowych. To nie incydent, tylko objaw: zasady się zmieniają, gdy silniejszym to pasuje.

Premier Kanady przywołał esej „Siła bezsilnych” autorstwa byłego prezydenta Czech Václava Havla.4 Zadał w nim proste pytanie: jak to możliwe, że system komunistyczny tak długo się utrzymywał? Jego odpowiedź zaczynała się od warzywniaka. Każdego ranka sprzedawca wieszał w witrynie hasło:

„Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”

Nie wierzył w to hasło. Nikt w nie nie wierzył. Ale wieszał je, by uniknąć kłopotów, by zademonstrować posłuszeństwo, by mieć spokój. A ponieważ każdy sklepikarz na każdej ulicy robił to samo, system trwał. Havel pisał o „życiu w kłamstwie”, o udawaniu, że system działa, choć wszyscy wiedzą, że jest inaczej. Carney zasugerował, że dziś podobnie jest z tzw. porządkiem opartym na regułach. Wiele państw wciąż mówi o nim tak, jakby funkcjonował bez zarzutu, choć w praktyce bywa stosowany wybiórczo, choćby reakcje na atak USA, gdzie sojusznicy milczą, a przeciwnicy protestują bez skutku.

Premier Kanady przekonywał, że państwa średniej wielkości, takie jak Kanada, nie są skazane na rolę statystów. Nie muszą wybierać między jednym a drugim hegemonem. Mogą budować własną siłę: inwestować w energetykę, nowe technologie, obronność, dywersyfikować handel i tworzyć elastyczne koalicje wokół konkretnych spraw.

Jego przesłanie było proste: trzeba przestać udawać, że stary świat wróci. Zamiast nostalgii potrzebna jest uczciwa diagnoza i budowa odporności w kraju i w relacjach z innymi. Suwerenność nie polega dziś na głośnych deklaracjach, ale na realnej zdolności do wytrzymywania presji i współpracy z partnerami o podobnych interesach. Carney zaproponował coś w rodzaju „realizmu opartego na wartościach”: trzymanie się zasad, ale bez naiwności. Bez złudzeń, że same deklaracje wystarczą.

I to właśnie ta mieszanka realizmu i ambicji sprawiła, że jego wystąpienie było dla mnie jednym z najciekawszych momentów całego Davos. Premier Kanady nie tylko mówi o potrzebie nowego porządku, on go tworzy w praktyce. Pod jego kierownictwem Kanada stała się pierwszym państwem spoza UE, które uczestniczy w dużym unijnym programie obronnym SAFE, co otwiera kanadyjskim firmom dostęp do wspólnych europejskich zakupów i wzmacnia współpracę transatlantycką w obliczu nowego, bardziej niepewnego ładu międzynarodowego.5

Kanada dziesięciokrotnie zwiększyła swoją składkę do Europejskiej Agencji Kosmicznej6, a perspektywa bliższej współpracy z UE już nie wydaje się całkowitą abstrakcją. Jednocześnie rozwija współpracę w ramach CPTPP, takiego transpacyficznego partnerstwa obejmującego około 500 milionów ludzi, a celem jest połączenie tego partnerstwa z UE, co mogłoby stworzyć nową, szeroką strefę wolnego handlu i strategicznych sojuszy, zwiększając wpływ Kanady w globalnej gospodarce i dając alternatywę wobec zależności od USA.7

„Kanada ma to, czego świat potrzebuje. Jesteśmy energetycznym supermocarstwem. Mamy ogromne zasoby minerałów krytycznych. Mamy najlepiej wykształcone społeczeństwo na świecie. Nasze fundusze emerytalne należą do największych i najbardziej zaawansowanych inwestorów na świecie. Mamy kapitał, talenty i rząd o ogromnej zdolności fiskalnej do zdecydowanego działania.

Zdejmujemy tabliczkę z okna. Stary porządek nie wróci. Nie powinniśmy go opłakiwać. Nostalgia nie jest strategią.”

Atak USA na Iran tylko to potwierdza, era, w której konflikty rozwiązywano przez instytucje, minęła bezpowrotnie.

„Ale z pęknięcia możemy zbudować coś lepszego, silniejszego i sprawiedliwszego. To jest zadanie państw średniej wielkości, tych, które mają najwięcej do stracenia w świecie fortec i najwięcej do zyskania w świecie prawdziwej współpracy.

Potężni mają swoją potęgę. Ale my też mamy coś: zdolność, aby przestać udawać, nazywania rzeczywistości, budowania siły w domu i działania razem.

To jest droga Kanady. Wybieramy ją otwarcie i z przekonaniem. I jest to droga szeroko otwarta dla każdego kraju, który zechce iść nią razem z nami.”

I powiem Wam, że na takie przemówienie czekałem. Szkoda oczywiście, że nie wygłosił go Europejczyk, ale myślę, że powinno dać wszystkim do myślenia.

Ostatnie wydarzenia jasno pokazują, że stary porządek się skończył. Mark Carney ma rację, żyjemy dziś w geopolitycznym kłamstwie. Udajemy, że stare reguły nadal działają, choć w rzeczywistości wielkie mocarstwa coraz częściej robią, co chcą.

Polska nie musi jednak czekać bezradnie. Powinniśmy przede wszystkim przygotować kraj na różne kryzysy oraz inwestować we własne technologie, wzmacniać przemysł i rozwijać nowe partnerstwa. W tym kontekście warto pochwalić choćby współpracę ze Szwecją w ramach programu Orka.

Potrzebujemy też zmiany w myśleniu o polityce zagranicznej. W świecie, w którym reguły słabną, państwa takie jak Polska muszą mieć więcej swobody działania. W geopolityce często mówi się o strategicznym balansowaniu, czyli utrzymywaniu sojuszy, ale jednocześnie zachowywaniu swojego zdania i dbaniu przede wszystkim o własne interesy.

Nie oznacza to odwracania się od naszych sojuszników. Unia Europejska i Stany Zjednoczone pozostają fundamentem naszego bezpieczeństwa. Ale rozsądna polityka polega także na tym, by nie w każdej sprawie automatycznie zgadzać się z innymi. Państwo, które chce być traktowane poważnie, musi zachować własne zdanie i kierować się przede wszystkim własnym interesem. W świecie, który właśnie się rodzi, przetrwają nie ci, którzy najgłośniej mówią o zasadach, lecz ci, którzy potrafią budować własną siłę i mądrze dobierać sojusze.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Chętnie poznam różne opinie.

  1. https://www.weforum.org/stories/2023/12/world-economic-forum-davos-at-50-history-a-timeline-of-highlights/ ↩︎
  2. https://widgets.weforum.org/history/1988.html ↩︎
  3. https://en.wikipedia.org/wiki/G20 ↩︎
  4. https://lubimyczytac.pl/ksiazka/119625/sila-bezsilnych-i-inne-eseje ↩︎
  5. https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2025/12/19/safe-member-states-endorse-agreement-on-the-participation-of-canada/ ↩︎
  6. https://www.canada.ca/en/space-agency/news/2025/11/canada-deepens-space-ties-with-europe-through-historic-investment.html ↩︎
  7. https://www.international.gc.ca/trade-commerce/trade-agreements-accords-commerciaux/agr-acc/cptpp-ptpgp/index.aspx?lang=eng ↩︎

Odkryj więcej z Rafał Martyniak Blog

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



Dodaj komentarz