Rafał Martyniak Blog

Geopolityka – Strategia – Układ sił


Broń Apokalipsy. Rosja i jej projekty, które mają zmieniać zasady gry

W ostatnich tygodniach Rosja poinformowała o postępach w swoich programach strategicznych — od testów podwodnego drona Posejdon po kolejne doniesienia o pracach nad pociskiem Buriewiestnik. Te komunikaty pojawiły się w momencie narastającego napięcia w relacjach Rosja–Zachód i dyskusji o przyszłości odstraszania nuklearnego. Kreml chce pokazać, że dysponuje nie tylko klasycznym arsenałem, ale również bronią zaprojektowaną po to, by działać na wyobraźnię. Dziś przyjrzymy się, co z tego arsenału naprawdę istnieje, co pozostaje w fazie eksperymentów, a co funkcjonuje przede wszystkim jako narzędzie presji i polityki strachu. Już podczas studiów temat ten przyciągał moją uwagę -głównie dzięki wykładom byłego szefa wywiadu WSI, a teraz chciałbym podzielić się swoimi obserwacjami w Wami.

Zacznijmy od Posejdona. To bezzałogowy, podwodny pojazd bojowy, który Rosja przedstawia jako broń nowej generacji. W praktyce jest to ogromna torpeda ważąca około 100 ton i napędzana reaktorem jądrowym. Taki napęd daje jej bardzo duży zasięg i możliwość pływania przez wiele tygodni lub miesięcy bez wynurzania się.

Według rosyjskich deklaracji Posejdon ma poruszać się przy morskim dnie, gdzie jest najtrudniejszy do wykrycia przez standardowe systemy sonarowe1. Jego zadaniem ma być ciche zbliżenie się do wybranego celu — portu, bazy morskiej lub grupy okrętów — a następnie przyspieszenie i detonacja potężnego ładunku. Rosyjskie media twierdzą, że supertorpedy o napędzie atomowym mogą wywoływać „nuklearne tsunami” i są zdolne do zniszczenia całego wybrzeża USA.

Najważniejsze jest tu nie tylko to, co Posejdon może zrobić, lecz także to, co oznacza jego istnienie. To broń zaprojektowana tak, by ominąć tradycyjne systemy obrony — czyli uderzyć tam, gdzie przeciwnik czuje się stosunkowo bezpieczny. Ma nie tyle wygrać bitwę, ile zmienić sposób myślenia o bezpieczeństwie wybrzeży, portów i szlaków morskich. I to już samo w sobie jest elementem nacisku.

W październiku 2025 roku Rosja ogłosiła, że przeprowadziła udany test pocisku manewrującego Buriewiestnik2 wyposażonego w napęd jądrowy. Według prezydenta Rosji Wladimira Putina broń ta ma „praktycznie nieograniczony zasięg” i nie ma swojego odpowiednika na świecie. To system, który teoretycznie mógłby przenosić głowice termojądrowe i omijać istniejące systemy obrony powietrznej, co czyni go potencjalnie groźnym narzędziem strategicznym. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że do tej pory Moskwa nie udostępniła żadnych dowodów potwierdzających przeprowadzenie testu — brak jest zdjęć satelitarnych, czy raportów niezależnych obserwatorów.

Program Buriewiestnika od początku budzi kontrowersje. Dorobił się nawet przezwiska „latający czarnobyl”. Poprzednie próby kończyły się niepowodzeniami, a w 2019 roku eksplozja przy poligonie w Nyonoksi związana była z testami miniaturowego reaktora lotniczego, co doprowadziło do śmierci kilku osób3. To przypomina, że rozwój tej technologii wiąże się nie tylko z wyzwaniami technicznymi, ale i realnym ryzykiem radiologicznym. Miniaturowy reaktor musi być lekki, mocny, stabilny i bezpieczny, a jednocześnie zapewniać precyzyjne sterowanie lotem przez tysiące kilometrów — wszystko to sprawia, że praktyczna realizacja projektu jest znacznie trudniejsza niż deklaruje propaganda.

Jeżeli jednak Buriewiestnik działałby zgodnie z założeniami, zmieniałby znacząco równowagę strategiczną. Nieprzewidywalna trajektoria lotu i ogromny zasięg utrudniałyby wykrycie i przechwycenie pocisku, a przenoszenie głowic termojądrowych czyniłoby zagrożenie realnym i poważnym. Z drugiej strony każdy test i ewentualne użycie takiej broni wiąże się z wysokim ryzykiem zanieczyszczeń radioaktywnych i poważnie komplikuje międzynarodowe mechanizmy kontroli zbrojeń.

Broń atomowa to nie wszystko, czym Rosja stara się wzbudzać niepokój. W ostatnich latach w centrum uwagi znalazła się broń hipersoniczna, a jednym z najbardziej medialnych projektów jest Avangard4. To pocisk, który najpierw jest wynoszony przez rakietę międzykontynentalną na dużą wysokość, a potem zsuwa się w dół z ogromną prędkością, potrafiąc przy tym manewrować — zmienia tor lotu zarówno w poziomie, jak i w pionie. Dzięki temu nie leci po prostej trajektorii, jak tradycyjny pocisk balistyczny, co znacznie utrudnia jego wykrycie i przechwycenie.

Rosjanie podają, że Avangard porusza się z prędkością przekraczającą Mach 20, (czyli kilka km na sekundę), waży około 2 ton i może lecieć ponad 6 000 km. Do tego może przenosić zarówno zwykłe, jak i nuklearne głowice. W wersji atomowej jego moc szacowana jest na około 2 megatony, czyli tyle, ile energia 133 bomb zrzuconych na Hiroszimę. Połączenie ogromnej prędkości, zdolności manewrowania i tak potężnej głowicy sprawia, że Avangard jest dla przeciwników bardzo trudnym celem — wręcz niemal niemożliwym do przewidzenia i zestrzelenia.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że system ten jest wciąż ograniczony. Liczba realnie rozmieszczonych pocisków jest niewielka, a dokładne parametry głowic pozostają tajne. Sama technologia hipersoniczna jest trudna i kosztowna — przy takich prędkościach powierzchnia pocisku nagrzewa się ekstremalnie, a sterowanie i manewrowanie wymaga niezwykle precyzyjnych systemów. To sprawia, że choć Avangard istnieje i działa w ograniczonym zakresie, nie zastępuje całego arsenału strategicznego.

Strategicznie jednak jego znaczenie jest duże. Nieprzewidywalny pocisk zwiększa niepewność przeciwnika i komplikuje systemy obrony przeciwrakietowej, zmuszając do inwestycji w nowe technologie wykrywania i reagowania.

Kolejny jest ciężki międzykontynentalny pocisk balistyczny Sarmat5 zwany przez zachód Szatan 2, to symbol rosyjskiego podejścia do odstraszania: siła, masa i zdolność przełamywania obrony przeciwnika bez oglądania się na ograniczenia narzucone wcześniejszym traktatom. Zastępuje on starą rakietę Wojewoda, ale w przeciwieństwie do niej oferuje dużo większy udźwig, co pozwala przenosić liczne głowice jądrowe naprowadzane niezależnie lub – w bardziej zaawansowanych konfiguracjach – łączyć je z systemami mającymi zmylić i przeciążyć obronę przeciwrakietową.

W efekcie jedna rakieta może uderzać w wiele celów równocześnie, a jednocześnie utrudniać identyfikację „prawdziwych” głowic przez systemy antyrakietowe.

Drugim kluczowym elementem jest elastyczność trajektorii. Sarmat może lecieć nie tylko klasycznym, północnym korytarzem nad Arktyką, ale także trasą przez biegun południowy — poza przewidywanymi sektorami działania amerykańskiej obrony. Wprowadzenie Sarmata do arsenału nie zmienia logiki nuklearnego odstraszania, ale podnosi próg jego wiarygodności i zwiększa presję na dalszą modernizację systemów obronnych po drugiej stronie.

W niedawnej publikacji Rosja ujawniła kolejne szczegóły dotyczące swojego tajemniczego naziemnego systemu broni laserowej, nazwanego Peresvet6. Niestety opierać się tutaj muszę głównie na źródłach rosyjskich, ponieważ niezależne potwierdzenia są skąpe lub ich po prostu brak — szczegóły techniczne są najczęściej tajne, a państwowe komunikaty często pojawiają się bez towarzyszących dowodów (zdjęć, czy analiz zewnętrznych agencji). W praktyce oznacza to, że dużo informacji o Peresvecie pochodzi z oficjalnych narracji Kremla, które mają też wymiar polityczny i propagandowy, więc trzeba je czytać z rezerwą.

Rosjanie opisują Peresvet jako mobilny system laserowy zdolny do „oślepiania” lub czasowego unieruchomienia satelitów rozpoznawczych, teoretycznie na wysokościach sięgających setek, a nawet ponad tysiąc kilometrów. W oficjalnych przekazach pojawiają się też liczby dotyczące zasięgu efektu i obszaru, jaki system miałby pokrywać — to element narracji pokazującej, że Peresvet ma chronić strategiczne jednostki i utrudniać przeciwnikowi obserwację pola walki.

Kluczowa funkcja Peresveta to niekoniecznie fizyczne zniszczenie satelity, lecz czasowe oślepienie jego optycznych sensorów, które powoduje, że zdjęcia w danej chwili są bezużyteczne. Nawet takie tymczasowe zakłócenie obrazu w newralgicznym momencie (np. podczas startu rakiety lub koncentracji wojsk) może dać Rosji cenną przewagę taktyczną.

Broń laserowa ma realne ograniczenia techniczne: potrzebuje ogromnej i stabilnej mocy, precyzyjnego śledzenia celu oraz radzenia sobie z wpływem atmosfery (rozproszenie, chmury, turbulencje), które znacząco osłabiają działanie wiązki. Z tego powodu wiele niezależnych analiz sceptycznie traktuje twierdzenia o „magicznych” możliwościach Peresveta.

Na koniec zostawiłem najciekawszy według mnie system – Perymetr7 – mechanizm ostatecznej zagłady w wojnie nuklearnej. Jego zadaniem jest automatyczne wystrzelenie wszystkich dostępnych pocisków balistycznych, gdyby doszło do wcześniejszego zniszczenia dowództwa. System ten nazywany jest po angielsku „Dead hand”, czyli martwa ręka. System działa na zasadzie zbierania sygnałów z różnych czujników: sejsmometrów, detektorów promieniowania i monitoringu łączności wojskowej. Gdy wykryje oznaki ataku i jednocześnie straci kontakt z dowództwem, może automatycznie uruchomić procedury startu rakiet.

Pomysł jest prosty, ale groźny w konsekwencjach: Perymetr zwiększa wiarygodność odwetu, odstraszając potencjalnego napastnika, ale automatyzacja decyzji niesie też ryzyko tragicznego błędu. Fałszywe alarmy, awarie czy problemy z czujnikami mogłyby sprowokować odpowiedź, której nikt już nie zatrzyma. To system, który pokazuje, jak cienka jest granica między odstraszaniem a przypadkową zagładą — i że bezpieczeństwo nuklearne zależy nie tylko od posiadania rakiet, lecz także od tego, kto i jak kontroluje mechanizmy decyzyjne.

Warto też przypomnieć, że Perymetr został zaprojektowany jeszcze w czasach zimnej wojny, kiedy obawy przed nagłym, decydującym atakiem nuklearnym były ogromne. Pomysł miał dać gwarancję odwetu nawet w najbardziej dramatycznym scenariuszu — gdyby cały łańcuch dowodzenia został zniszczony. Dziś system nadal istnieje, ale z uwagi na tajność programu nie wiemy dokładnie, jak działa w praktyce, jakie procedury zostały zaktualizowane i na ile pozostaje automatyczny. Większość informacji pochodzi z przecieków, wspomnień byłych urzędników i analiz ekspertów, dlatego wiele jego funkcji pozostaje owiane tajemnicą.

Podsumowując: Rosja rzeczywiście pracuje nad systemami, które mają robić wrażenie i wzbudzać obawy. Nie ma jednak powodu, żeby traktować każde takie ogłoszenie jako przełom. Warto pamiętać, że wiele komunikatów jest kierowanych na zewnątrz głównie po to, żeby budować presję i poczucie niepewności. To element gry informacyjnej, o której pisałem w poprzednim wpisie, a nie tylko prezentacja zdolności wojskowych.

Dlatego najrozsądniejsze jest patrzenie na te projekty przez pryzmat ich faktycznego działania: jak długo trwają testy, ile razy wystąpiły awarie, czy istnieje infrastruktura potrzebna do ich realnego użycia. W praktyce często okazuje się, że dystans między deklaracjami a rzeczywistością jest dość duży.

Taka trzeźwa analiza pozwala zachować proporcje i nie dać się wciągnąć w atmosferę „superbroni, która zmienia wszystko”. Nie ignorujemy zagrożenia, ale też nie ulegamy przesadnym emocjom. To po prostu rozsądne podejście.

  1. https://greydynamics.com/poseidon-uuv-new-russian-nuclear-submarine-deterrent/ ↩︎
  2. https://theconversation.com/nuclear-powered-missiles-an-aerospace-engineer-explains-how-they-work-and-what-russias-claimed-test-means-for-global-strategic-stability-268476 ↩︎
  3. https://www.bbc.com/news/world-europe-49319160 ↩︎
  4. https://www.nytimes.com/2019/12/27/us/politics/russia-hypersonic-weapon.html ↩︎
  5. https://edition.cnn.com/2022/04/21/europe/russia-icbm-explainer-intl-hnk-ml ↩︎
  6. https://defence-blog.com/new-details-emerge-on-russias-secret-laser-weapon-system/ ↩︎
  7. https://www.military.com/history/russias-dead-hand-soviet-built-nuclear-doomsday-device.html ↩︎

Odkryj więcej z Rafał Martyniak Blog

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



2 odpowiedzi na „Broń Apokalipsy. Rosja i jej projekty, które mają zmieniać zasady gry”

  1. Widać dużo wiedzy i ogrom pasji w każdym wpisie. Choć do polityki raczej mam dystans – czytuję Cię z przyjemnością.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za tak miłe słowa! Staram się pisać tak, żeby nawet osoby z dystansem do polityki mogły wyciągnąć coś ciekawego. Cieszę się, że tak to odbierasz 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz